historie porodowe

Monika i Tosia: spełnione marzenie

Do porodu w domu przygotowywałam się od początku ciąży, zaraziłam swoim pomysłem też męża, który choć na początku sceptyczny, po pierwszym spotkaniu z położną nie miał już wątpliwości i jak się z czasem okazało, stał się jedynym moim sprzymierzeńcem. Decyzja ta wypływała z głębokiego przekonania, że to jest najlepsze dla mojego dziecka, (którego po opuszczeniu…